Wiadomości

Czy Europa Środkowo-Wschodnia pozostanie atrakcyjnym miejscem inwestycji?

Czy Europa Środkowo-Wschodnia pozostanie atrakcyjnym miejscem inwestycji?

Atrakcyjność Europy Środkowo-Wschodniej dla funduszy Private Equity (PE) wynika z kilku powodów.

Po pierwsze, rosnący od czasu pandemii trend nearshoringu promuje inwestycje w Polsce. Cały czas koszty produkcji są u nas niższe niż na Zachodzie, a stabilność polityczna oraz bliskość geograficzna ułatwiają logistykę i eliminują ryzyka występujące na przykład w krajach azjatyckich. Nie bez znaczenia jest również koszt logistyki – ceny frachtu kontenerów co prawda są już poniżej absolutnych szczytów w 2021 roku, ale cały czas są o 150% wyższe niż w czasach przed-covidowych.

Po drugie, deprecjacja złotówki w ostatnim czasie sprawia, że dla inwestorów z Zachodu ta sama kwota w złotówkach jest de facto niższa niż w ich rodzimej walucie. Widzimy to w szczególności wśród inwestorów amerykańskich. Aprecjacja dolara w stosunku zarówno do euro, jak i złotówki sprawiła, że pojawia się wielu inwestorów, którzy czują szanse na zakup spółek po atrakcyjnej cenie. W ciągu ostatniego roku dolar umocnił się o 15% względem EUR i o 17% względem PLN.

Po trzecie, Polska pozostaje jednym z liderów wzrostu gospodarczego. Gospodarki krajów Europy Zachodniej nie mogą się cieszyć taką dynamiką rozwoju. Z punktu widzenia funduszy PE jest to bardzo istotne, gdyż szukają one atrakcyjnego zwrotu ze swoich inwestycji. Generowanie wzrostu spółki, w którą zainwestuje fundusz, jest prostsze na rynkach, które rosną. Przez ostatnie lata Polska rozwijała się o 2-3 punkty procentowe rocznie szybciej niż strefa euro.

Po czwarte, polski rynek cały czas przedstawia znaczący potencjał konsolidacji. Ciągle w wielu branżach udziały rynkowe są rozdrobnione i kupując spółkę może być ona platformą do rozwoju "buy and build", co nie zawsze jest możliwe w okrzepłych i ustabilizowanych rynkach zachodnich.

Co warte podkreślenia, wyżej wspomniane pozytywne czynniki wskazują na fakt, że rynki mają coraz bardziej optymistyczną percepcję ryzyk związanych z konfliktem zbrojnym w Ukrainie. Nie można wykluczyć, że wzrosty cen w lutym 2022 roku były wywołane, oprócz faktycznego konfliktu zbrojnego, również efektem spekulacji rynkowych, które skatalizowały efekty niepewności.

Dlatego w perspektywie średnio- i długookresowej daje to nadzieję na zmniejszenie presji kosztowej ze strony przemysłu oraz na ograniczenie negatywnych scenariuszy światowego niedoboru żywności.

Obecną sytuację gospodarczą na świecie warto analizować i skonfrontować z poprzednimi zawirowaniami rynkowi i w tym przypadku trudno uniknąć porównania z kryzysem 2008 roku. Co ważne, wówczas reakcja rządów była znacznie późniejsza i mniej zdecydowana. Dlatego w efekcie inflacja pozostała na niskim poziomie, natomiast cały świat mierzył się ze znaczącym wzrostem bezrobocia (które w Polsce po 2008 roku wzrosło z 9% do 14%, a obecnie w 2022 roku jest na rekordowo niskim poziomie 4.8%). Można powiedzieć, że nieco przykurzona krzywa Philipsa, pokazująca zależność między inflacją a bezrobociem, w dobie kryzysu dała o sobie przypomnieć. Najbliższy czas pokaże, które podejście w długim terminie okaże się skuteczniejsze.

 

Michał Krucan, Azimutus