Wiadomości

Masz kredyt w walucie obcej? Sprawdź co musisz wiedzieć

Masz kredyt w walucie obcej? Sprawdź co musisz wiedzieć

„Kredyt w walucie obcej - to jest akurat duży skrót myślowy, bo generalnie kredyty te nie były kredytami walutowymi, a kredytami indeksowanymi (przeliczanymi) do innych walut, najczęściej do CHF.”

Obowiązującym w Polsce aktem prawnym, który reguluje zasady udzielania kredytów jest ustawa prawo bankowe z 29 sierpnia 1997 roku. Co ciekawe, w samej ustawie na próżno szukać definicji kredytu walutowego. Wydaje się, że określenie to zostało sformułowane na potrzeby rynku i łatwości odróżniania od klasycznej umowy kredytowej w PLN. Tak naprawdę kredyt walutowy jest kredytem złotówkowym tyle, że przeliczanym (indeksowanym) na inną walutę.

W ramach tzw. kredytów walutowych rozróżnić należy jego dwa rodzaje: (1) kredyt indeksowany i (2) kredyt denominowany. Takimi definicjami posługuje się też ustawa oraz banki w swoich umowach kredytowych. Dla przeciętnego kredytobiorcy pojęcia te nie mają specjalnego znaczenia i…słusznie. W praktyce różnica ta jest niewielka, gdyż w obu przypadkach kredytobiorca otrzymuje złotówki, które są przeliczane do waluty wskazanej w umowie. W Polsce najczęściej była to waluta szwajcarska (CHF).

Różnica pomiędzy tymi typami kredytów to sposób ich zapisu w umowie. Przy kredycie denominowanym kwota kredytu jest wyrażona w obcej walucie, a następnie przy wypłacie przeliczana na złotówki. Od początku do końca kredytobiorca wie jaka jest jego kwota zadłużenia, bo cały czas jest to kwota waluty obcej. Mankamentem tego typu umowy jest brak wiedzy, ile złotówek zostanie wypłaconych kredytobiorcy.

Teoretycznie kredyt indeksowany jest bardziej czytelny dla kredytobiorcy. Kwota kredytu wskazana w umowie wyrażona jest w złotówkach, a dopiero przy wypłacie środków przeliczana na obcą walutę. Czyli w tym wypadku kredytobiorca nie jest zaskoczony kwotą otrzymanych środków, a jedynie kwotą kredytu, którą musi spłacić bankowi.

Obecnie przy obu typach umowy mamy możliwość dokonywania spłat rat w walucie określonej w umowie. Natomiast takie uprawnienie obowiązuje od 26 sierpnia 2011 roku. Tego dnia weszła w życie ustawa z 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, nazywana ustawą antyspreadową. Przed wejściem w życie przedmiotowej ustawy banki miały pełną dowolność w ustalaniu formy spłaty rat. W przeważającej większości banki wybierały rozwiązanie korzystne dla siebie – obowiązkowa spłata rat w PLN. Pozostałe zaś banki formułowały zapisy umowy w sposób bardziej elastyczny, przy czym kontrolowany np.

Za zgodą banku kredytobiorca może dokonywać spłat rat kredytu walutowego także w inny sposób, w tym w szczególności dokonać spłaty w walucie kredytu lub innej walucie obcej.

Po wejściu w życie ustawy antyspreadowej banki praktycznie zrezygnowały z oferowania kredytów denominowanych i indeksowanych. A podkreślić należy, że do 2011 roku kredytów tych udzielono ok. 600 000. Największa popularność kredytów walutowych przypada na lata 2005-2008 i związana jest głównie z niskim kursem franka szwajcarskiego, która to waluta wiodła prym wśród kredytów walutowych w Polsce. Stąd też potoczne określenie kredytów denominowanych i indeksowanych – kredytami frankowymi.

Dlaczego kredyty frankowe były tak chętnie oferowane, a obecnie równie chętnie są poddawane ocenie sądów?

Atrakcyjność kredytów frankowych wynikała z niższego oprocentowania względem kredytów w złotówkach oraz jak się wydawało znikomego ryzyka walutowego. Na tej bazie banki miały możliwość dotarcia do szerszego grona klientów, gdyż mogły oferować kredyty osobom, które dotychczas nie posiadały zdolności kredytowej na zaciągnięcie zobowiązania w polskiej walucie. Na tamten czas wydawało się, że jest to rozwiązanie idealne dla obydwu stron. Po czasie okazało się, że kredyty frankowe to przede wszystkim dobry interes dla banków. 

Banki zawierając umowy z frankowiczami (konsumentami) nie dopełniły obowiązków informacyjnych, w głównej mierze w zakresie ryzyka kursowego i możliwości negocjowania postanowień umownych. Ponadto banki w umowach kredytowych stosowały niedozwolone klauzule pozwalające na stosowanie kursów walut, których nie można było zweryfikować. Wzorcowym przykładem takiej klauzuli jest:

Kredytobiorca zobowiązuje się spłacić kwotę kredytu w CHF ustaloną zgodnie z § 2 w złotych polskich, z zastosowaniem kursu sprzedaży CHF obowiązującego w dniu płatności raty kredytu, zgodnie z Tabelą Kursów Walut Obcych Banku”.

Banki wykorzystując brak wiedzy kredytobiorców o ryzyku związanym z zaciągnięciem kredytu frankowego mogły zarabiać nie tylko na prowizji i odsetkach, ale przeważnie na kursie franka szwajcarskiego.

Wzrost kursu franka szwajcarskiego odgrywa kluczową rolę w kredytach denominowanych i indeksowanych. Im wyższy kurs tym większy zysk banku. Wysokość kursu ma istotne znaczenie już przy wypłacie kredytu. Banki do wypłaty kredytu stosowały kurs kupna, do spłaty kredytu zaś kurs sprzedaży, przy czym kursy stosowane przez banki zawsze były wyższe niż ogłaszane przez Narodowy Bank Polski. Hipotetycznie, gdyby dokonanie spłaty kredytu nastąpiło w dniu jego wypłaty bank zarobiłby na prowizji oraz różnicy pomiędzy kursem kupna a sprzedaży. Gdyby banki zawarły w umowach postanowienia weryfikowalne, a także wywiązały się z obowiązku poinformowania o ryzyku kursowym i właściwym wpływie wzrostu waluty na wysokość kredytu to obecnie nie byłoby podstaw do kwestionowania umów i kierowania pozwów przeciwko bankom.

Niestety rzeczywistość wygląda zgoła inaczej i frankowicze muszą walczyć w sądach o unieważnienie wadliwych umów, bądź też wyeliminowanie z nich niedozwolonych postanowień (tzw. „odfrankowienie”). Na szczęście czynią to z dużym powodzeniem, gdyż statystyki wygranych spraw są bardzo korzystne i oscylują w granicach 90-95%.

Jakie są korzyści i różnice pomiędzy unieważnieniem a „odfrankowieniem” umowy?

W obu przypadkach korzyści dla frankowiczów mają wymiar przede wszystkim finansowy.

Unieważnienie umowy powoduje, że umowa traktowana jest tak jakby nigdy nie była zawarta. To oznacza, że strony umowy kredytowej muszą się ze sobą wzajemnie rozliczyć z tego co otrzymały. Frankowicz musi zwrócić bankowi tylko kwotę, którą pożyczył od banku. Jeżeli zaś w trakcie spłacania rat zapłacił bankowi więcej niż otrzymał to tą nadwyżkę bank będzie musiał zwrócić.

Odfrankowienie umowy – czyli wyeliminowanie z umowy niedozwolonych postanowień ma inny skutek, choć również z tego tytułu powstają istotne korzyści finansowe. W takim przypadku umowa dalej będzie obowiązywać, jednak na zmienionych warunkach. Kredytobiorca będzie związany umową kredytową, która nie będzie przeliczana do obcej waluty. Umowa będzie wyrażona od początku do końca w polskich złotych. A korzyści finansowe są dwie: (1) zwrot nadpłaconych rat – często jest to kilkadziesiąt tysięcy złotych, (2) obniżenie salda kredytu – w tym wypadku też będzie to kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Bez względu czy sąd unieważni umowę czy też wyeliminuje z niej wadliwe postanowienia, podjęcie działań prawnych wobec banku jest bardzo opłacalne, a ryzyko przegrania sprawy niewielkie. Decyzja sądu będzie miała trwały skutek i pozwoli na uniknięcie dalszego wzrostu kursu franka szwajcarskiego czy też stóp procentowych, gdzie w najbliższej przyszłości są planowane przez SNB (eng. Swiss National Bank) kolejne podwyżki.

 

Krzysztof Węgrzyński, Trenda Group